Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
nie-mam-nazwy *szczurza norka - blog4u.pl

szczurza norka

Sikostresawka.

Dobra. Zaliczenia jakoś zdobywam (wir haben wpisen in indeksen aus dojczen!). Dwa egzaminy też za mną, choć wolałabym mieć takich 10 niż te dwa następne, na które miesiąc przygotowań by nie wystarczył, a tu... trzy dni? Będzie zaiste ciekawie.
Tak ciekawie, jak na przykład wczoraj z Kołkami i nauką romantyzmu xD Bo wiecie, taka nauka owocna jest ona jest i bardzo wiele można z niej wynieść:) Jasne jest bowiem, że wszyscy faceci w romantyzmie mdleli, choć wyjątkiem była Salusia, która wpadła w długotrwałe omdlenie, trwające cały trzeci akt, czyli mdlała przez dwa akty. A omdlała, bo miała orgazm, a potem nastąpiło rozwiązanie. Poza tym 'Zemsta' to tacy starodawni 'Sami swoi', Sienkiewicz był transporterem, a trzy pierwsze dni w 'Śnie srebrnym Salomei' dzieją się w nocy. A, i jeszcze Kraszewski uważał, że chłop- nie jełop (chyba że Słowacki- to już kołkowa konkluzja). No, ale później nastąpiła izolacja od idełów, porównałyśmy Lasię do Kordiana i słuchałyśmy piosenki o cyganach. Taką naukę szczur popiera i chwali! Ale ale, teraz trzeba zakasać rękawy, zakręcić katar, wysłać lenistwo na urlop, czynić pozytywne wizualizacje (orzechówka! el dupa! acid! indiana party!) i spróbować choć trochę przysposobić do wtorkowej walki. Tak więc żegnam, życzę udanego i wolnego od jakiejkolwiek aktywności umysłowej łikendu.

Anrzej Bursa - Nadzieja

Jeżeli nam się uda to cośmy zamierzyli
i wszystkie słońca które wyhodowaliśmy w doniczkach
naszych kameralnych rozmów
i zaściankowych umysłów
rozświetlą szeroki widnokrąg
i nie będziemy musieli mówić że jesteśmy geniuszami

bo inni powiedzą to za nas
i auerole
tęczowe aureole
...ech szkoda gadać
Panowie jeżeli to się uda

To zalejemy się jak jasna cholera


no! Ave!:D

© by szczur 31/01/roku pańskiego 2009 12:27:34 [komentarzy 1] dorzuć coś od siebie

Iiiiiiiii tak.

Kolejny etap szczurzego rozwoju sesyjnego: obrzydzenie do herbaty. Nie mogę powiedzieć, że nic mi się nie chce, bo byłoby to wierutne kłamstwo. Sen, lenistwo i Mordimer ciągle wołają do mnie i zagłuszają wszystko inne, totalnie mnie rozkojarzając i nie pozwalając się uczyć.
Zapomniałam już, że po Tigerach swędzi mnie okropnie skóra. I zapomniałam, jak twórczo może wyglądać mój pokój podczas sesji^^ O, jak dobrze, że mogłam to sobie przypomnieć!
Dobrze też, że w końcu przyszła paczka, dzięki której nasze nosy przeżyły prawdziwe wniebowstąpienie! Tyle tabaki na raz i jeszcze w tak rekordowo krótkim czasie szczur jeszcze nie niuchał^^
No. Nie rozumiem, jak to się dzieje, że nie czuję paniki. Nie rozumiem, jak możemy stworzyć z panem R. superpaczkę. Nie rozumiem, dlaczego na widok verticala najczęstsza reakcja to: 'auć!' I dlaczego po herbacie z termosu mi niedobrze. I jak mogę zaliczyć egzaminy, skoro tyle rzeczy jest dla mnie niejasnych? no jak??

© by szczur 28/01/roku pańskiego 2009 22:51:18 [komentarzy 5] dorzuć coś od siebie

w tym roku sesja...

...zaskoczyła studentów. Tak, tak.
O, żeby choć raz uczyć się na swoich błędach;p Choć wiecie, sesja właściwie to się jeszcze nie zaczęła, co nie przeszkadza robić nam małej sieki na upie. Na przykład dyżur o 19.00 w sobotę? czemu nie;p
No tak. Między zasypianiem nad notatkami z psychologii rozwoju próbuję skombinować notatki na metodykę, myślami odbiegam do romantyzmu, przeplatając marzeniami na temat wyszi dyszi esceesu xD Ale ale, gdzieś tam pomiędzy (choć jakże ciężko mi na sercu, gdy muszę oderwać się od książek!) bawię się w niańkę, instruktora jazdy samochodem, kierowcę ogólnie i organizatora spotkań rodzinnych.
A analizując moje przedsesyjne fazy rozwojowe dostrzegam, że osiągnęłam stadium trzecie. Tok myślenia w tym stadium: Matko! matko! ile ja mam nauki! nawet w miesiąc bym się nie wyrobiła! no, w mordę jeża! ale... nie chce mi się. No przecież i tak nie ma szans, a ja sie tak nie mogę skupić... xD
Nie widzę coś tej sesji, nie widzę... ;p
No cóż. Tak czy inaczej, cokolwiek się nie stanie, już za niedługo sobie porysuję, obejrzę zaległe filmy, zainteresuję bliżej kolejnym spotkaniem z Mordimerem Maderdinem, spotkam z ludzikami i pokoncertuję. Amen:D

© by szczur 25/01/roku pańskiego 2009 22:01:58 [komentarzy 3] dorzuć coś od siebie

Zbieranie sił.

Trza było zaprawić się do boju, zebrać siły i poszukać motywacji, aby móc zacząć sposobić się do walki o przetrwanie na uczelni. Bo dziś zaczyna się etap drugi: już nie herbata, muzyka, migdały, kadzidełka, książki i zero narzekiwania, a litry herbaty, dużo muzyki (hmmm, gdzie ja mam stare płyty Vadera?), orzechy, Tigery i sterta książek, kserówek (na których dziś doszczętnie bankrutuję) i notatek. Narzekiwanie nadal niedopuszczalne;p chociaż czasem... Ale to niekontrolowanie. Muszę postarać się bardziej:)
A siły zbierałam najpierw z Alą, podczas całonocnego seansu filmowego. I rozmowy były ciekawe (Rafał otrzymuje ode mnie nagrodę za Kucharza Roku 2008), wino dobre, tabaki dużo i wyśmienita czekolada:) Potem trochę ciężko było złapać kontakt na zajęciach, ale cóż to, kiedy każda minuta zbliżała mnie do wielkiej siurpryzy dla Siura Piela, Pan mój, niezmiernie mi w tym pomogła! i widok tego Szatana, i Siurka, i jej radości tak mi pomogły, że teraz mogę stawiać czoło upowi! Bo bardzo mi się stęskniło, zresztą musiałam spełnić moją obietnicę, bo szczury to prawdomówne zwierzęta^^. Jestem ogromnym szczęściarzem, że mam takich przyjaciół! :) :*
Aaaa, no i vertical tragus w końcu zrobiony:)
Więc póki co żyję, pokrzepiam się tym, że nie tylko ja mam łuctokowy kryzys, drzemkami pociągowymi, i faktem, że jeszcze żyję^^. Mam nadzieję, że uda mi się ten stan kontynuować, zwłaszcza w obliczu tego, co wczoraj z Siurem wstępnie planowałyśmy.... ;D

© by szczur 22/01/roku pańskiego 2009 16:23:43 [komentarzy 3] dorzuć coś od siebie

o.O

Sesja wyrosła przede mną jak World Trade Center. Kiedy chcę zobaczyć koniec piętrzących się przede mną zadań, zadzieram głowę, wytężam wzrok i... nie mogę dostrzec końca. Przydałby się jakiś terrorysta-ochotnik, który wysadziłby w powietrze to wszystko xD Ba, żeby to tylko egzaminy. Ale hmmm... żeby z głupimi zaliczeniami robić problem?! pamiętam, jak w zeszłym roku, mając na karcie egzaminacyjnej 17 pozycji, wydawało mi się to niesprawiedliwością, widząc, że niektórzy mieli po 9, 10 zajętych pól. Teraz widzę, że mogło być gorzej: wszystkie 25 pól potrzebuję wypełnić podpisami wykładowców. Szoko szoko^^
Ale! Przy czytaniu o Mickiewiczu można wymyślić tyle szalonych rzeczy i znaleźć mobilizację do zrobienia porządku w szafie, i do oglądania z siostrami jakiegoś głupiego filmu...^^ O tak. Można powiedzieć, że Mickiewicz mnie inspiruje;p
Ale już jutro zrehabilituję się psychicznie, bo wpadnie Ala ;> A może i w środę będę się też rehabilitować? Kto wie?
W każdym razie: teraz herbata, muzyka, migdały, kadzidełka, książki i zero narzekiwania;p ostatecznie trzeba zbliżać się do celu przeznaczenia
Moje motto na najbliższe dni:
'Głową muru nie przebijesz.
Do tego potrzebny Ci będzie kilof albo dynamit.'
/Andrzej Pilipiuk/
:)

© by szczur 19/01/roku pańskiego 2009 19:16:01 [komentarzy 2] dorzuć coś od siebie

Coś o niczym

Sobota jakich mało. Najpierw pobudka o 11 (matko, chyba ostatnio spałam tyle we wakacje!), potem nienaturalna chęć sprzątania, dużo czasu z Bimberem, a teraz cappuccino przed monitorem. Pięknie by było, gdyby nie przytłaczający fakt, iż roboty mam mnóstwo. A chcieć się nie chce.
Tak jak i nie chciało się nam w poniedziałek z Walczakiem pracować w czytelni nad lekcjami, więc postanowiłam umilić nam prace i postudiować ciekawe słowniki. Bo uwierzcie mi, są takie! I chciałam pewne mądrości życiowe Wam przytoczyć. Otóż na przykład przeglądnęłyśmy kilka haseł z Innego Słownika J. Polskiego PWN. Definicja słowa wkurzyć:
WKURZYĆ- jeśli jakaś osoba lub sytuacja wkurzyła kogoś albo jeśli ktoś wkurzył się z jej powodu, to bardzo się zdenerwował lub rozzłościł.
Co ciekawe, definicja słowa wkurwić była identyczna, tylko występował inny czasownik. Albo słowo jebany:
JEBANY- imiesłów bierny od czasownika niedokonanego jebać.
Ciekawe, czy użytkownicy tego słowa zrozumieliby definicję^^ Ale dobra. Niech nie będzie tak wulgarnie. Weźmy na warsztat inny słownik, tym razem Polski słownik pijacki i antologię bachiczną. Wiecie, jakie są synonimy do słowa upić się? ano na przykład galwanizować się, uciąć kuranta, Szałabana uciąć, umaić się czy zachlapać sobie mazak. Jedzenie przed piciem można nazywać np. zakładaniem fundamentu, aby kogoś zachęcić do dalszego picia, można krzyknąć: Huź piper na wodę!, a kiedy pije się do kogoś można użyć zwrotu:
-Perswaduję do waćpana(ny)!
-(i odpowiedź na to)-Bynajmniej, nieobojętnie.
Tego ostatniego zwrotu nauczyłam dziewczyny w Lochnessie;D i perswadowałyśmy do siebie;D A mądrości ze Słownika wyzwisk, inwektyw i wyrażeń pejoratywnych zostawię może dla siebie:P
No. Funkcja edukacyjna załatwiona. Teraz tylko zasygnalizuję, że chcę już ferie, bo mam ochotę rysować, a to jest tak czasochłonne, że teraz nie chcę tracić na to czasu! teraz tracę go bowiem na czytanie Insygniów Śmierci (zaś) i Piekary (zawsze mam dylemat, co czytać? oczywiście żadna z tych książek nie należy do kanonu lektur;p). I na rozmyślaniach na temat towarzystwa dla Bimbera. I na jakiś głupich rozmyślaniach...
Dobra. Idę się zabrać za Mickiewicza. Czuję, że znienawidzę tego chłopa jeszcze bardziej! o.O

© by szczur 17/01/roku pańskiego 2009 17:10:58 [komentarzy 2] dorzuć coś od siebie

Włóczykij jest bardzo przywiązany do swojej fujarki.

Taaaak. Miałam lekkie wyrzuty sumienia, że zaniedbuję bloga(i), ale widzę, że on żyje własnym życiem, co w sumie bardzo mnie cieszy. I że Chemik rozwija się literacko, i że ogłasza owo miejsce oficjalnym polonistycznym forum Uniwersytetu Pedagogicznego... looool xD
Ale bloga nie zaniedbywałam ot tak, z lenistwa, ale z tegoż powodu, iż że bo nie miałam dla niego czasu. A teraz, biedni, będziecie czytać to, czego nie opisywałam przez ten czas;p
A działo się!
Najpierw Kołki pojechały nad morze. Trasa wyglądała tak: Kraków->Malbork->Gdańsk->Sopot->Kraków w 32 godziny. I nie, żebym dzień wcześniej dowiedziała się, że mam prowadzić lekcję (cóż za niesprawiedliwość!), a wszystko toczyło się tak, żebym tylko nad morze nie pojechała. Ale jak Szczur coś obieca... Tak więc zaopatrzone w karty, termosy, ciastka i wino zajęłyśmy sobie przedział i spędzałyśmy miło czas podróży Teksty: "Kurwa! weszło mi do mózgu!", "Dosiadał się ktoś w Katowicach albo Sosnowcu?" czy "rikitiki - tyruryru - fikumiku - kucikuci - kartędaj!" rządziły:D Zrobiłyśmy sobie małą karcianą powtórkę z woodstocku, a Dziwadło nawet się pouczyło a ja próbowałam spłodzić zalążek konspektu. A potem nastał Malbork. Co za paskudne miasto! A fe! Tylko napisy go ratowały, bo nie byle gdzie można spotkać szyld "Ani ciuszek" czy zakaz wjazdu z podpisem "Nie dotyczy mieszańców". No ale no. Zamek zwiedziłyśmy, sklep winno-owocowy zobaczyłyśmy, po ruinach poskakałyśmy i poobserwowałyśmy gołębia z ADHD, po czym udałyśmy się do Gdańska. Za dopłatą oczywiście, bo konduktor był wyjątkowym gejem. I ta podróż uświadomiła nam, że dziewczyna, jadąca obok, nie miała włosów koloru rudego, ale burgundowego, o! Ale Gdańsk wynagrodził nam niewypał z Malborkiem. Piękna starówka, Neptun na tle lampek świątecznych, piękne spleśniałe krzesło i plakat WOŚPu dobitnie o tym świadczą. A potem kolejką do Sopotu, harce i Heineken na molo, zbieranie muszelek i głaskanie łabędzi na plaży i poszukiwanie taniego wina. Bo wyobraźcie sobie, że kupić tanie wino w Sopocie to nie lada wyczyn! Ale dziouchy się uparły, w końcu produkt winopodobny znalazły, a miły pan w sklepie chciał dorzucić do niego kubeczki. A jako że cały winny asortyment się podczas powrotnej podróży nie zużył (a, co to był za powrót! zaginięcie muszli, tępe chuje w przedziale obok... dłuuuga historia!), to upłynniliśmy go w niedzielę wieczorem z Siurem, Kornikiem, Dziwadłem, Alą i Młodym, po czym biegliśmy Szewską (o, cóż za opis tego biegu ma Siur!), usłyszawszy dźwięki 'This land'. Zabawa była przednia (i pomyśleć, że chciałam się oszczędzać!), zobaczyć Siura było mi bardzo miło, a i Acidów w Kraku, bo tak szybko po ostatnich wydarzeniach się ich tam nie spodziewałam. Ale nie mogło być zbyt pięknie i weekend nie mógł zamknąć się w podróży nad morze i świetnym koncercie. Trza było wrócić wpół przytomnym o północy do domu i napisać konspekt. Ale warto było, bo lekcję udało mi się zrządzeniem losu zaliczyć. I powiem Wam, że dzieci z piątej klasy SP nr 36 w Krk są diablo inteligentne, a takiego dziecka jak Michał sobie życzę w przyszłości (wiem, trzasnęłam, ja i dzieci, lol xD). No, potem oblałyśmy tylko to moje małe zwycięstwo i 7% Dzwiadła z Dziwadłem właśnie, Alą i Lasią, zaśmiewając się, snując plany i tabacząc. Oi! owocne to były dni...
Na koniec Wam jeszcze powiem (już kończę, już!), że odkąd zobaczyłam szczurki albinosy w niedzielę, to myślę intensywnie, czy Bimberowi nie przydałoby się towarzystwo^^ a przy okazji zobaczyłam sziszę z 10 wężami i to też był duży zaskok:D
I wzniosła myśl, co by konkluzyjnie było:
-Podoba mnie się.
-Co ci się mnie?
-Podoba!

© by szczur 14/01/roku pańskiego 2009 20:47:53 [komentarzy 11] dorzuć coś od siebie

Ha!

Tak genialnego i kapitalnego roku, jak 2008, szczur chyba nie przeżył w swoim gryzoniowym życiu. I chciałabym go troszkę podsumować, choć zdaję sobie sprawę, że to ani nie łatwe, ani nie odda tego całego pięknego ciągu 365 dni. Ale zanim podejmę się tego karkołomnego podsumowania, które- czuję to- będzie trochę świętokradzkie, bo przecież nie jestem w stanie uchwycić mojej radości, że dane mi było tyle przeżyć, to chciałabym nadmienić parę zdań o spotkaniu na szczycie, czyli inaczej: Niech Chemikowi stanie się zadość.
Ale tak. Pierwszą myślą, jaka przyszła mi do głowy, kiedy o piątku pomyślałam, była: czemu nie jestem hipopotamem? a inne, które już potem hurtem się pomyślały, to: ha! jednak wyszła moda na sukces (i w tym jest również moja osobista zasługa, o!), ba, nawet reklamy wyszły! I pan ochroniarz wyganiający nas był nawet fajny, bo taki wstydliwy, i nawet moje spóźnienie fajne było, bo ha, byłam w centrum zainteresowania przez parę chwil xD I bardzo miło było znowu Wasze mordki zobaczyć! i usłyszeć linuxowe gadki, i bawić się statywem i marznąc na przystanku!

No. A tera proszę państwa, chciałabym podziękować każdemu, kto przyczynił się do tego, że rok 2008 był tak wspaniały!:*
Oczywiście to również wynika z faktu, że to był rok szczura, ale gdyby nie mnóstwo wydarzeń, doświadczeń i wyzwań, czas ten nie byłby tak wyjątkowy. Już zaraz na początku roku rozwiązały się pewne sprawy, które wydawały mi się nierozwiązywalne i to samo w sobie było zwiastunem wszelakich dobrodziejstw. A potem się sypnęło: zaliczona pierwsza sesja, a przed nią spełnienie szczurzego marzenia, czyli udostępnienie mi perkusji, no a to i w nie byle jaki sposób, bo przed liczną publicznością zgromadzoną w LochNessie. Miałam to szczęście zobaczyć CK Wiatrak, RudeBoy'a, Aferę, Sporek czy katowickie Carpe. Odwiedziłam też po raz pierwszy Czecho, Katowice i Szymbark (na nieszczęście ich mieszkańców!) i witałam tam później niejednokrotnie:) No i wydarzenia kulturalne! oi! one same uczyniły rok 2008 wyjątkowy rokiem:D Bo przecież Metalmania, Dżem, PRL, Kat, Żywiołak, Illusion... było tego znacznie więcej! mam nadzieję, że nigdy nie zapomnę świetnej zabawy w Brzeszczach, na koncercie Strachów na Lachy (ha! przecież w zeszłym roku Grabaż skisnął!) czy w Pszczynie. No i spełniały się moje kolejne marzenia: grałam w superprodakszyn 'Moda na Sukces', pojechałam na Hunterfest, zobaczyłam morze (i to nie raz!), byłam na koncercie Apocalyptiki, zaczęłam w końcu jeździć po Polsce, przestałam bać się crowdsurfingów i w końcu się na nie odważyłam i zdobyłam naklejkę z toitojów! Udało mi się zrobić z ludźmi kilka niespodzianek: napisać i zagrać sztukę, pojechac na slot, załatwić dedykację dla Siura itd.^^ A i niejedna impreza się u mnie zorganizowała, jedna nawet z lewitującą shishą:) Mogłam rozdziewiczyć tabaczane łącznie 6 osób (jak na osobę, która w sumie z tabaką rozpoczyna przygodę, to chyba dużo:D) i nauczyć się tańca irlandzkiego! Ha, nauczyłam się też chodzić w czapce! No i dostałam najpiękniejszy prezent w życiu: Bimbera!
I większość tych rzeczy nie miałaby prawa bytu, gdyby nie Siur! Bo to dzięki niej pojechałam w wiele stron świata i na wiele koncertów, dzięki niej pojechałam na woodstock i właśnie dzięki niej mogłam poznać tylu wartościowych i wspaniałych ludzi! Bo nawet w najśmielszych snach nie oczekiwałam, żeby na przykład kostrzyńskie znajomości utrzymały się po wakacjach, a poznane dzięki niej wcześniej osoby będą dzielić ze mną swój wolny czas i na przykład służyć noclegiem W ogóle bez nowo poznanych ludzi nic by się nie stało, co się stało, a ja umarłabym z nudów już w okolicy lutego, podejrzewam. A że nastąpiła integracja (i następuje nadal!) różnej maści Kołków (licealnych, studiowych, woodstockowych), więc mogę cieszyć się coraz większą zorganizowaną paczką znajomych
Szczególne podziękowania za ten rok kieruję do Siura, Ali, Lasi, Pieli, Dziwadła, Gohy, Chmury, Piki, Miszcza, Maćka, Kamili, Chemika, Eli, Żółwia, Beaty, Pawła, Justyny, Szalonej Kaśki i Kasi O. :*
Bez Was nie przeżyłabym tego roku!

© by szczur 4/01/roku pańskiego 2009 21:22:57 [komentarzy 17] dorzuć coś od siebie

Życie to nie marynowana papryka!

Wiecie, zacny rok zacnie trzeba było pożegnać. I tak też się stało! A wszystko dzięki mojemu Panu, dzięki temu Szatanowi, Pieli! No i oczywiście reszcie Kołków, którzy dzięki Pieli mogli się zebrać i genialnie bawić:)
A że nie czuję się na siłach ogarnąć tego, co się działo, to tak w telegraficznym (no, ekhm... wiadomo, wyjdzie jakiś megadługi tekst, ale no xD) skrócie: Miliardowice zostały oblężone przez jakieś 70 osób, w tym Alę, Siura, Dziwadło, Aneka, Zbycha, Chmurę, Anię i Piotra. No i wróciła Goha! I to było nasze jubileuszowe, bo piąte w życiu spotkanie, więc trzeba było to uczcić, a wiec czciłyśmy: pierwszym tańcem sylwestrowym, przez który cała reszta odważyła się wejść na parkiet, sceną z Titanica (ja grałam Leo, jakoś tak wyszło xD), kapitalnym ubawem z wykrywaczem uśmiechu (ha! i te kurwiki w oczach Siura!) czy moim szampanem. To, że Goha go skosztowała, było naprawdę wielkim zaszczytem! Ale ale, wśród gości nie zabrakło również robiącego furorę Prosia, Wentyla (mojej nowej miłości), i Ernesta, który niestety kiepsko znosi imprezy. Tym razem zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach i tyle go było widać. Ale jakieś straty musiały być, no trudno. Ważne, że udało się mi, Ali i Dziwadłowi schronić pod stołem przed Feelem, potem stoczyć pierwszą Wojnę Na Jedzenie (i śmiem twierdzić, że wygrałam ze Zbychem!), a i przeżyć Drugą (tym razem było gorzej, ale Chmura jako amunicji używał makaronu, który przyklejał mi się do włosów;p), a między czasie zbudować okręt i pokonać Zgrzybiałe Dziwadło i znaleźć tabaczany skarb. No i oczywiście tańczyliśmy... Jak szczur tańczyć nie umie, tak stwierdził, że przecie kto go tam zna, więc phi!, na parkiet wyjść może. I przy okazji wykonać crowdsurfing Dziwadła można, zatańczyć two handa z Siurem, ogrzać zmarznięte chmurne ręce i zrobić sobie sremo zdjęcia. Ale żeby nie było, i twórczość własna się rozwinęła! Siur dostał obrusowy list, ja skórkę z mandarynki z ładnym napisem, Ala spełniała się jako fotograf, Piotr jako budowniczy wież z Leszków, ja z Dziwadłem jako fryzjerki a Chmura jako etatowy pokazywacz środkowego palca i pisarz obrusowy (na tym polu zasługi ma również Dziwadło :D). I wszystko było tam wyjątkowe, a najbardziej podobały mi się życzenia Pieli, za które ogromnie dziękuję!:*

Ale na tym moje świętowanie się nie skończyło. Bo i poimprezowy pobyt u Siurka, i szukanie Aresa, kakało z cynamonem i cukierki z Finlandii u Chmury oraz noc u Gohy również były zacne i niecne! i poznałam Kulkę i zwiedziłam kuchnię znaną z 'Sikers- po prostu gotuj'...:D

A potem Madagaskar 2, Moda na Sukces i miłe chwile z Piką, Alą, Elą, Żółwiem, Chemikiem i Dawidem. A na dokładkę piwa z Kamilą, tabaczenie na środku chodnika i śmiech do łez:)

Rozpocząć godniej tego roku chyba się nie dało. A że bez pięciu ciastek, to jakoś przeżyjemy! I wszystkim, którzy się do tego przyczynili, bardzo ale to bardzo dziękuję! :* :D

PS. Siur, zobaczyłam, że masz taki sam tytuł, ale to przypadkowa zbieżność. Wybacz!:D
PS2. Dziękuję za warkoczyki i za gumki.' Tak to było? xD
PS3. Mam nadzieję, że nikt po moim pierniku się nie struł xD
'
© by szczur 3/01/roku pańskiego 2009 00:14:43 [komentarzy 5] dorzuć coś od siebie