Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
nie-mam-nazwy *szczurza norka - blog4u.pl

szczurza norka

Motywowanie.

Ciężki tydzień na horyzoncie. Mnóstwo przygotowań, stosy notatek do wykucia, miliony liter do przeczytania, kawał roboty do odwalenia. Etap tigerowy u szczura rozpoczął się zaskakująco wcześnie i w związku z tym zaistniała uzasadniona obawa, że zanim nastanie właściwy czas sesji, szczur zadrapie się na amen (tiger powoduje u mnie swędzenie skóry, chyba już to kiedyś mówiłam, hmmm?).
Co by jednak jakoś przeżyć, szczur stosuje wzmocnienia pozytywne (Naucz się tych przygłupich metod, to będziesz mogła napisać coś na blogu), równie pozytywne wizualizacje (Już za 9 dni posłucham Joey'a na żywo) i ogólnie pozytywne myślenie (Jeszcze tylko miesiąc i końcu się wyśpię!). Oprócz tego coraz dziwniejsze nastroje muzyczne ogarniają szczura, ba, mało tego, chęć poszerzenia muzycznych horyzontów jest silna jak mało kiedy. Ten fakt mógłby cieszyć, gdybym miała teraz na to wszystko ciut więcej czasu. Ale czas jakoś ogromnie przyspieszył, nawet nie spostrzegłam, kiedy. Wystartowałam z nim w wyścigach i zostałam daleko w tyle niestety. Zostałam z muzyką i poezją Świetlickiego (jego proza już w całości zaliczona ;D), zepsutym gramofonem i świadomością, że doktor Michalik lubi imię Marzena, zresztą co do mojego nazwiska też nie ma żadnych zastrzeżeń. Więc nie jest źle, ba, dobrze jest i będzie jeszcze lepiej! byle do przyszłego weekendu^^ (to też działa motywująco, i to jeszcze jak!). A żegnam cytatem z ostatniego meczu ligi mistrzów, kiedy to pan Szaranowicz komentował:
-'Proszę państwa, napastnik wszedł wzwodem...'

© by szczur 30/05/roku pańskiego 2009 14:05:06 [komentarzy 6] dorzuć coś od siebie

Wszystko będzie dobrze!

Wiedziałam, że tak będzie: jak nie napisze o Kato od razu, to potem będzie kiepsko. Oj, ja, prorok zbolały;p
Ale przecież już na sam dźwięk słowa 'Katowice' powinien uruchomić się ciąg skojarzeniowy i niezachwiana pewność, że zabawa była przednia, mój Pan okazał się najbardziej gościnnym Szatanem pod słońcem, Strachy szczura ukontentowały, tak jak i grupa Uuuu!, podniebienie nacieszyło się Gummibärchenami, oko widokiem skaczących na bungee, a ucho piosenką o e epentetycznym. Oczywiście Kołki kołkami by nie były, gdyby ich spotkanie nie zaowocowało prawdami życiowymi w stylu: 'Żabka- connecting people' albo 'Kto pod kim dołki kopie, ten szczury w nie wkłada'. I oczywiście pobyt w Kato za krótki był on był, trzeba było szybko wrócić do studenckich obowiązków (tak, tak, studenci też mają obowiązki;p).
W chwili obecnej powinnam siedzieć nad ciałem rzęskowatym tudzież nad warstwą suprasegmentalną języka osób z oligofazją, ale zaniedbany, opuszczony i samotny blog tak mnie bolał, że musiałam coś napisać.
I napiszę więcej: muszka plujka i żuczek gnojarek zdominowały mój notes. Wszystko zaczęło się w poniedziałek, na meganudnym maratonie zajęciowym, kiedy naszedł szczura ogromny potencjał twórczy, który znalazł swoje ujście właśnie w rysowaniu kolejnych przygód naszych małych bohaterów. Wyssało to moją całą inwencję twórczą na ten tydzień, stąd zero inwencji w dzisiejszym kształtowaniu treści noty. Dlatego kończę, a że pogoda nie nastraja zbyt optymistycznie, to optymistycznie nastroję Was ja, cytując Łozmusa: 'Ach, pogoda taka, że czuje się wakacje... i czuje się sesję. Co, boicie się egzaminu? nie bójcie się, wszystko będzie dobrze!'


© by szczur 27/05/roku pańskiego 2009 13:13:43 [komentarzy 3] dorzuć coś od siebie

Pada śnieg!

Myślałam, ze połączenie lenistwa i zwisu totalnego z niedosypianiem i nawałem pracy jest niemożliwe. A jednak. Szczur jeszcze wiele musi się nauczyć (tak wiele, że aż jest przerażony, ale z tym przerażeniem nic wielkiego nie robi. Przecież nie wolno zabijać ani używać przemocy).

Ostatnie dni mijają mi na przeróżnych obserwacjach. Na przykład wczoraj popatrzyłam za okno na jakże zacnym i arcyciekawym przedmiocie Kształtowanie się i rozwój mowy dziecka i zobaczyłam, że ...pada śnieg! a przynajmniej tak mi w esemesie insynuowała Panna Walska, siedząca na drugim końcu sali, przerywając szczurze wysyłanie mmsu do Siura. I w sumie, jeśli chodzi o zaokienny widok, wrażenie identyczne, z tym że w roli śniegu wystąpiła lipa. To była obserwacja z serii magiczne. A jeśli chodzi na przykład o obserwacje artystyczne, to zauważyłam, że ostatnio pełno w moich notatkach Muszki Plujki i Żuczka Gnojarka. W głowie mi tylko Slot, a i od jakiegoś czasu Uctok. Bo jestem namawiana na podjęcie decyzji teraz, w tej chwili, koniecznie już. A do tego wszystkiego pan listonosz przyniósł mi hunterfestowy karnet i już do szczęścia mi nic nie potrzeba. No, może oprócz zaliczonych egzaminów, lustrzanki cyfrowej, dżakuzi i drinka z palemką. Czyli takie nic ;D
Tak oto płynie życie szczura, który penetruje zakątki kosmosu.^^

© by szczur 21/05/roku pańskiego 2009 16:35:51 [komentarzy 5] dorzuć coś od siebie

Żółwikowstręt.

Minutą ciszy pożegnajmy szczurzego verticala.
...
Dobra. Wystarczy. W sumie w taki sam sposób mogłabym pożegnać sporo kasy, którą ostatnio w przeróżnych bibliotekach z powodu przeróżnych przetrzymań jeszcze bardziej przeróżnych książek zostawić musiałam. Przyszła kryska nie tylko na matyska, ale i na szczura. Równouprawnienie musi być. Bo wiecie lub nie, ale od teraz wiedzieć będziecie, że przysłowiowy matysek to po prostu kot. O!
Z takich jeszcze wydarzeń utrzymanych w nieco elegijnym tonie: stara winda, którą nie powinni (wg doktora Be.) jeździć pierwszoroczni, na piątym piętrze uczelni nie wydaje już przy zatrzymaniu dźwięku tostera. Na trzecim zresztą też nie. Natomiast czwarte jeszcze pod tym względem zajmuje odmienne stanowisko. Ciekawe, jak długo ;p
Ha, a teraz już wesoło. Ala czyta Świetlickiego. I Ala jedzie na Slot. I z Alą ostatnio znowu grałam w pingponga mimo wiatru:)
A oprócz Ali, z którą mimo wszystko nie widziałam się w tym tygodniu tak często, jak bym chciała, widziałam się z kilkoma innymi ciekawymi osobnikami w Suchej Be. Jeden z nich był nawet sobowtórem Zbycha (fizycznie i nie tylko). Mimo tego, że rozlano mi piwo, ubawiłam się bardzo. Mimo tego, że mam żołwikowstręt, udało mi się poznać wodospad i Strzechę. Mimo tego, że zerwałam zaręczyny (umknął mi gdzieś sam fakt tych zaręczyn, ale co tam. Ludziom trzeba ufać;p), zostałam słownikiem ortograficznym. Tak oto mile prezentował się piątkowy wieczór z Imoł Gejem w różowej koszulce i jego znajomymi. Niestety zabrakło tylko Miszcza, którego wyciągaliśmy usilnie, długo i na tyle intensywnie, że zamiast Miszcza zaczął rozmawiać z nami pewien starszy pan z mieszkania obok. No cóż. Życie.
Starość nie radość,
dropsy nie tiktaki.

© by szczur 17/05/roku pańskiego 2009 10:19:15 [komentarzy 7] dorzuć coś od siebie

Myślenie pozytywne.

Szczur staje się nieobliczalny. Szczur wydaje kasę, której jeszcze nie ma, na rzeczy, które będą mu się potem śniły po nocach- i nie będą to bynajmniej sny miłe. I, oczywiście, szczur ma lenia jak z Brudnicy do Krakowa, wliczając w to wszystkie objazdy w celu ominięcia korków (umysłowych). To lenivus totalae.

Poza tym zarzucono mi, że się mało uśmiecham. Na zarzucającego popatrzyłam dziwnie: że ja? ja, która mam głupiego banana na twarzy z byle powodu, a i bez niego? hmmm... albo się starzeję, albo... nie wiem. Muszę to przemyśleć, poprzeć stosowną obserwacją, a może przepiszę sobie jakiś środek doraźnie działający na banana. Kto to wie?

A teraz jeszcze o tolerancji i pozytywnym myśleniu, czyli mądrości rodem z gimnazjum.
Rozmowa w klasie na temat tolerancji:
(A)-Co byś zrobiła, gdyby podszedł do ciebie jakiś pijak, zaczął coś krzyczeć, machać strzykawką?
(B)-Gdyby podszedł do mnie taki pan żul...
(C)- O! -krzyczy uczeń przysłuchujący się rozmowie. -Nazwanie żula panem to już wybitny przejaw tolerancji!

Lekcja druga. O myśleniu negatywnym i pozytywnym.
Ćwiczenie: zmiana sposobu myślenia z negatywnego na pozytywne właśnie.
Sytuacja: Zapraszasz dziewczynę do kina, odmawia.
Myślenie negatywne: jestem beznadziejny!
Myślenie pozytywne: Niech spada do innego.

Voilà qui est bien!

© by szczur 13/05/roku pańskiego 2009 12:28:09 [komentarzy 3] dorzuć coś od siebie

Autobus zwykły i przegubowy.

Mimo szczerych chęci impotencja umysłowa szczura trwa nadal. Wpierniczam więc cukierki pudrowe prasowane o smakach owocowych w kształcie serduszek należące do mojej siostry i próbuję robić coś twórczego. Efektów, póki co, brak.
Nieznaczną, ale za to bardzo przyjemną przerwą w tym stanie, była moja praca w charakterze nadzorcy resetowania Siura:D Oczywiście trzeba dorzucić tu koniecznie(w ramach warsztatów kulinarnych) Acid Drinkers, siedem litrów patriotycznego wina, dobre towarzystwo, szczyptę tabaki i wymieszać podeszwą od glana. Inaczej nie ma bata- przerwa nie byłaby przerwą i jak przerwa by nie zadziała. Ale zadziała i pociągnęła za sobą lawinę wydarzeń: poznanie Bu, zaproszenie na ZLOT TACZEK, ogrzewanie dłoni, rozmowy przez telefon na znaczną odległość, obietnicę skoku na bungee i zakłady o piwo^^

Wnioski z ostatnich wydarzeń, a przy okazji nauki życiowe są więc następujące:
Jeśli nie nabiją Ci siniaków, to przywalą w verticala.
Jeśli znudził Ci się smak czipsów, opanieruj je w tabace.
Jeśli nie mieści Ci się w głowie sens pluralia tantum, porównaj je do autobusu zwykłego i przegubowego.
Jeśli znudziła Ci się impreza, idź na drugą, przy karuzelach.
Jeśli szczura nie ma, jest na koncercie.
Amen.

© by szczur 9/05/roku pańskiego 2009 15:13:52 [komentarzy 5] dorzuć coś od siebie

Prawie jak woodstock

Juwenalia uważam za rozpoczęte. Rozpoczęte zacnie i niecnie, niemal woodstockowo. Bo, ach, ten kurz! ach, ta atmosfera! ach, te idealnie zakurzone glany! Brakło tylko namiotu i paru osób. Ale nadrobimy to na przełomie lipca i sierpnia. Ale ja nie o tym chciałam. Cholera, robię się anegdotyczna i zbaczająca z tematu niczym Rozmus. Chciałam o tym, że z Alą i Panną Walską świetnie się bawiłam, że tradycja szczura na PRLive została podtrzymana i że piwo mają chrzczone jak cholera.
A poza tym szczur się rozleniwił, robi sobie coraz więcej zaległości, a na dodatek ma wszystko to w głębokim poważaniu. Ale cóż to, kiedy w alternatywie są pogawędki z dawno nie odzywającymi się znajomymi, rozkminy na temat ilości naszych nazwisk w Polsce czy spaceru z Alą? Właśnie.

Czyli jednym słowem impotencja umysłowa szczura trwa, ba, postępuje. Chociaż może to dobrze, niech sobie mój móżdżek przed sesją odpocznie? Wszystko to zapijam yerbą i jakoś leci. Przy okazji uczyniłam odkrycie. Bo myślałam, że już nie poczuję nigdy naprawdę gorzkiego smaku, bo się do tego przyzwyczaiłam. Jakież to szczęście się mylić! Wystarczy napić się yerby!:D
I tak pozytywnie chcę zakończyć, mając nadzieję, że równie pozytywnie potoczą się wydarzenia dni następnych.^^

© by szczur 6/05/roku pańskiego 2009 20:10:34 [komentarzy 1] dorzuć coś od siebie

Jestem za!

Krótki długi łikend rozpoczął się równie niezapowiedzianie, jak się zaczął. Aczkolwiek szczur nawet nie przypuszczał, że będzie on tak intensywny. Czy kogokolwiek zaskoczę, mówiąc, że to zasługa Kołków? Było to tak:
Sucha Be.:
Nie wstrząśnięci, ale jednak zmieszani rozmawialiśmy o ilości półdupków u osób pijanych. Motyw tyłka przewijał się cały wieczór, kończąc na wnioskach dotyczących bladości podchodzącej pod beż. Wszystko przy akompaniamencie bardzo sympatycznej gry, w której szczur odbijał się od mety tak długo, że wygrała Ala. Przy okazji już wiemy, dlaczego logo piwa żywiec jest takie a nie inne. Jest tam krakowianin, ale nie tańczy z krakowianką, tylko z góralką, więc sprawa jasna: zbałamucił pan panią i stąd krakowiak na logo żywca. Poznaliśmy też chamskie serce Kamili, jej umiejętności językowe, odzew na dobranoc (dobranoc, szczur na noc!) i prawdę życiową: nie ma imprezy bez chmury < bezradny >. I na szczęście spłaciłam dług, wynoszący cały jeden grosz, który zaciągnęłam tego samego wieczora.
Brudnica:
Zmiana lokalizacji, zmiana towarzystwa. Kołki poszły na spacer bez świadka, rozkminiając tajemnicę bro-dzika, robiącego war, war, war, który okazał się na dobrą sprawę sarną oraz fenomen piesi. Później ja byłam za, a Siur przeciw, ale co do trumienki byłyśmy i jesteśmy zgodne, więc poszłyśmy na Diabelski Kamień, niestety bez łopat (ale dzięki temu Siur mógł majdać rękami).
Czechowice Dziedzice:
czyli niecny plan Dziwadła i Siura. Ale jak można odmówić siurowych gofrów? nie było bata. Zwłaszcza, że Dziwadło poświęciło się, poświęcając swoje borówki i startując w rajdzie kolarskim. A wcześniej rozłożyło mi siedzenie w autobusie. Przy gofrach, jedzonych na styl Ali, rozmawiałyśmy o litrowym garnku i gałce. Próbowałyśmy też odpowiadać na pytania Ali, ale to ciężkie zajęcie. Zrelaksowałyśmy się więc podczas spaceru, a potem poparłam Siura: jestem jak najbardziej za (hmmm... deja vu? Francuz? xD), żeby Kowalski robił notatki Siurowi.
A teraz szczur siedzi w domu, nieskładnie próbuje wziąć się do jakiejś konstruktywnej roboty i myśli już o czwartku, sobocie i... koszulce Stolen Babies;D Ogółem: perfekcyjny krótki długi łikend!

© by szczur 3/05/roku pańskiego 2009 17:33:20 [komentarzy 3] dorzuć coś od siebie