Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
nie-mam-nazwy *szczurza norka - blog4u.pl

szczurza norka

Takie, o , podsumowanie.

Pora rozliczyć się za 2013 rok. Nigdy tego nie lubiłam, nie widziałam w tym większego sensu. Ale w tym roku poczułam, że muszę! Niby nie wydarzyło się wiele. Rzuciłam szkołę, zaczęłam pracę jako logopeda. Ale pewni ludzie nawet nie wiedzą, że gdyby nie oni, niewiele ze zmian miałoby dla mnie  sens.
Zacznijmy do grudnia 2012. Gruby zaprasza mnie i Piczę na coroczną imprezę. Czujemy się nieswojo, nie za bardzo chcemy iść do bardzo mało znanego mężczyzny, do jeszcze mniej znanych ludzi, no ale w sumie trzeba docenić zaproszenie i się pokazać chociaż na chwilę, żeby nie było. I wiece co? W tym roku, kiedy Gruby powiedział, że nie robi tradycyjnej imprezy, nogi się pod mani ugięły. Jak to? JAK TO? Kto przyniesie Markowi kanapki z szynką, serem i banana na deser?!
Brudniczanie pewnie nie za bardzo wiedzą, jak bardzo są dla mnie ważni. Ale przez ten rok naprawdę z tygodnia na tydzień sympatia, jaką ich darzyłam i więź, jaka mnie z nimi łączyła zacieśniała się coraz bardziej. Tym bardziej, że ten, kto mnie zna, ten wie - absolutnie nie mam talentu do nawiązywania nowych znajomości i wbijania się towarzystwo. Myślałam zawsze: studia się skończą, Kołki wrócą na Śląsk, tudzież znajdą tam pracę, w skrajnych przypadkach – wylecą gdzieś za granicę, a ja zostanę w Brudnicy, zdana na łaskę nielicznych znajomych z Krakowa i okolic. Uschnę, zdechnę, zginę śmiercią gorszą niż krzesło czy szubienica. Bo któż widział umierać z nudów? Wiadomo - szczur bez ludzi nie żyje, nie istnieje i usycha jak byle żyjątka na pustyni. Dlatego koniec studiów jawił mi się nie jako koniec  kolejnego etapu w życiu, ale jako koniec życia towarzyskiego, więc w dużej mierze koniec życia w ogóle.
I nigdy, ale to przenigdy w życiu nie pomyślałabym, że właśnie ludzie, którzy przepadli przeze mnie w Warszawie na koncercie Slipnknota,  wetchną spontaniczny powiew do szczurzego życia i sprawią, że jednak na obowiązkach  wszystko się nie skończy. I tak Gruby stał się moją wygodną poduszką, doradcą filmowym i osobą, na którą absolutnie się nie gniewam, kiedy mówi do mnie czasami per „Marzenka”, za co niektórym jestem gotowa porządnie przydzwonić w zęby albo inne pożyteczne organy. Skorut to chuj, ale w czopce, i nawet przyznaje, że lubi Depeche Mode. I dzielnie nie zasypia, kiedy chcemy mu ogolić brew! Burżuj, moja prywatna osobista kreatura mody, jest zawsze pociechą gawiedzi i źródłem nieśmiertelnych cytatów. A Masło dobrze wie, że gdyby nie on, to w życiu nie poznałabym Brudniczan, pewnie zgniłabym w domowym kącie, zjedzona przez szczury, nie wspinając się na lambdę, nie widząc na oczy Zielonej Góry, nie pijąc Miłosława i nie wiedząc, co to Magia i Miecz. Że uwielbiam jego "cześć, Młoda", telefony, które zaczynają się od: "co robisz za pół godziny?"  i absolutnie bezproblemowe podejście do świata. Dlatego życzę jak najlepiej moim wieśmenom, którzy są świetni, co nie znaczy, że zapominam o ludziach, z którymi mogłam przeżyć fantastyczne chwile! O Piczy, która wnosi w moje życie nie tylko mega długie suchary, ale też radość życia, spontan, nieogar i kupę śmiechu. O Żonie, która mam nadzieję, że wie, iż bez niej pewnie już by mnie tu nie było. O Gosi, która nigdy nie skończy zaskakiwać mnie siłą charakteru i odwalonymi akcjami. O Joannie Joannie, która rozumie ten niezrozumiały nawet dla mnie jeden z bardzo ważnych aspektów życia.  O Tacie i Mamie, tudzież Izajaszu i Sąsiadce, dzięki którym udało się w pełni zaliczyć Seven Festival, podróż dookoła świata i którzy dzielnie robili mi zupki na Woodstocku ;) O Siurze i Angolu, którzy pokazali mi piękny kawałek Anglii, raczyli pysznymi potrawami i kawą ze starbaksowego kubka i sprawili, że pokonałam niewiarygodny strach, o wiele większy, niż ten, który przeżyłam, skacząc na bungee. O Dziwadle, na które zawsze można liczyć na koncertach i papierosach i którą można w nieskończoność patrzyć na gwiezdny pył. O Wiśni, przy której nie muszę udawać zdrowej psychicznie. O Protegowanym, z którym ilość wypowiedzianych słów jest odwrotnie proporcjonalna do więzi, która jest między nami. O Gżeśó, którego ramiona są zawsze otwarte, nawet gdy zapierdalają na perkusji. O Młodym, którego zdjęcie do dziś mam w portfelu i nie zamierzam wyrzucać. I jeszcze mogłabym tak wymieniać i jeśli tylko znajdę czas i ochotę, to wymieniać będę, bez dwóch zdań!
Dziękuję Wam wszystkim, bo naprawdę, gdyby nie Wy, to kto wie, co by się ze mną działo.
Z całego szczurzego serca życzę Wam jak najlepiej!


szczur 23/12/roku pańskiego 2013 00:24:20 [komentarzy 1] dorzuć coś od siebie