|
NFNŚ
Na ogórki Monix! Jak ja mam streścić tegoroczny Woodstock? No jak, pytam? Pewnie będę się nad tym zastanawiać jeszcze bardzo długo, ale mimo iż nie ogarniam nawet do tej pory fantastyczności tegorocznego Przystanku (bynajmniej nie mam na to wyjebane, co to, to nie!), to jednak z opisem trzeba się zmierzyć, bo miło będzie kiedyś do tego wrócić. I przypomnieć sobie co nieco. Bo niestety pamięć szczurza zawodną jest, a nawet zawódną, a już na pewno zaabsyntową. Bo absyntu było w tym roku przyjemnie dużo! Nawet ja z Córcią przyczyniłyśmy się do zielonowróżkowania (z pierworodną Córcią, bo od tego PW mam też drugą. Pika, witamy w rodzinie!). Nawet zapijało się nim żubrówkę. W ogóle asortyment alkoholowy był w tym roku wyjątkowo szeroki a nawet zeszłoroczny, bo udało się Żandarmowi i Majstrowi odnaleźć zakopane w 2010 roku wino. I to od pierwszego szczału! I to w reklamówce Lidla!
Ale zaczęło się od podróży i przesiadki w Kędzierzynie, Koźle!, poznania Marty oraz pana Marynarza i integracji wszelakich. Pan Marynarz był osobą o niezwykłym darze opowiadania a przy okazji częstował wybitnie dobrym trunkiem. W dodatku jazda pociągiem niewoodstockowym pozwalała na spokojne wyprawy do tojków, których było pod dostatkiem, więc podróż upłynęła w warunkach bardzo komfortowych.
A na miejscu czekała już na nas cała zgraja barmyarmiowców: Jebie, Minix z Grizzlim, Kittie z Romanem i w sumie to nie pamiętam, kto jeszcze :P W każdym razie wioska nasza poszerzała się z minuty na minutę coraz bardziej a Angol wcale nie wskazywał na to, że jego jaja pozostaną nienaruszone. Jednak niedługo trzeba było czekać, aby poczuć kostrzyńską atmosferę i rozpocząć niekończące się rozmowy o piersiach. Swoją drogą Angol chciał mi wmówić, że kobiety mają sutki. To tak, jakby chciał powiedzieć, że Chmura ma sutki a nie napletki! W ogóle z Chmurą wiąże się trochę więcej opowieści – ot, choćby ta o wybiciu sobie zęba na moim czole (to wszystko dlatego, że byłam na woodzie SODNZL – Szczurem Odprowadzającym Do Namiotów Zezgonowanych Ludzi, dlatego też zostałam przez Gromka wydziękowana i wyprzepraszana, a przez drugiego Męża nazwana pedofilem!) czy ta, że Chmur wyglądał jak Bobek, gdy udawał kota, czym doprowadzał nas do płaczu ze śmiechu. No i PSZPS – Porozumiewanie Się Za Pomocą Skrótów. Zaczęło się banalnie – od NC – Najebanego Chmury. Potem poszło to dalej, przez PZZC – Pociągającego Ze Wzroku Chmury nawet po MPNGC – Mającego Pizzę Na Głowie Chmurę. Ba, przecież jeszcze w drodze powrotnej zabawa przeżywała swoje chwile chwały, kiedy połowa mijanych miejscowości zawierała skrót WLKP, co rozszyfrować można a nawet trzeba jako Wielkie Lanie Kurwa Piwa.
Jako że rozśpiewanie jest nierozłączną czynnością namiotową, już od podróży co chwilę powracała piosenka: Majster, Majster, pływa w oceanie, pluje cytrynówką, bo ma wyjebane! a na nutę o Kubie Górskim i bilecie miesięcznym tym razem śpiewano: on nie jest gruby tylko grubo ubrany! Oczywiście pojawiała się przyśpiewka o Acid Drinkers, a było też sporo stolatów, nawet przez telefon. Choć i tak nic nie przebije śpiewu Picassa. Zdecydowanie! Z Piką w ogóle bardzo rozumiałyśmy się jeśli chodzi o zachwyt nad wyglądem i oświetleniem sceny, a i muzycznie nawet często nadawałyśmy na tych samych falach.
Okazało się, że także z Izajaszem nasze siedzenie w swoich głowach jest nadal aktualne, choć w nocy z piątku na sobotę Prorok miał na to wyjebane, a nawet miał focha. Co nie przeszkadzało mu śmiać się z naszych (tj. moich, Szynkowych i Pikowych) rozważań na temat proroczego wyjebania i fochania już parę tysięcy lat temu i z rad o dupie. Dzięki temu Izajasz nam nie zmarzł, ba, nawet trząsł się ze śmiechu i powtarzał co chwilę: Wy jesteście, kurwa, popierdoleni! czym niewątpliwie powodował wzrost naszego samopoczucia i naszej samooceny. Bo kto ma wyjebane, ten będzie miał dane! A z Sąsiadką odkryłyśmy, dlaczego musiała ona tak często robić kupę (co przy takich kolejkach do toja, jak tegoroczne, wcale przyjemne nie było, zwłaszcza gdy na przykład toj bardzo się kolebał, a niektórzy jeszcze mu w tym dopomagali. Choć czasem zdarzały się rzeczy prawdziwie przydatne, jak choćby przelot F-16, ale to już dotyczy Gromka). Wszystko sprawa zupek chińskich. Nazwa ‘Gorące Kubki’ [goronce kupk’i] mówi sama za siebie i wieszczy, co się po nich robi. I to w liczbie mnogiej :P
W ogóle wyciągnęliśmy wiele wniosków z wielu sytuacji. Bo zgodnie ze wskazówkami ruchu zegara (ukłon w stronę Kuby Kubeczka!) syn o nim mówi a pasztet aż zajęczy. I nie pamiętam, kogo stresowały latające misie, ale na pewno Redi mówi goł! I nie wiem, czy oglądaliście Martwicę mózgu, ale być może wiecie, co to mugolarka. Tak, to golarka dla mugoli. Ale co to mamata albo tatama wyjaśnijcie sobie sami, za dużo pisania.
Na woodstocku też przeszłam samą siebie, czego świadkiem byli Siur i Angol, a w dodatku dzięki nim w końcu spodobał mi się mój głos! W ogóle Siur bardzo ładnie się zachował i pozwolił także Asiurze pojawić się na woodstocku (ale wcześniej dzielnie zainstalowała Kittie w moim nieogarniętym do granic możliwości namiocie), choć Asiura już taka fajna nie była i przeklinała na Sąsiadkę po węgiersku, ale za to zafundowała nam niezłe show w rolach głównych z turlikaniem. Szkoda, że akcja Masła (który jest analfabetą, sam się przyznał!) z pomyleniem namiotów i chęcią wywalenia Kuby i Szynka z ich własnego domostwa jest nam znana tylko z opowieści. Choć muszę przyznać, że jedno z najpiękniejszych towarzyskich wspomnień tegorocznego woodstocku wiąże się z Bu i jej fantastycznym śmiechem. Boże, jeszcze nigdy się tak nie śmiałam! Myślałam, że z tego śmiechu umrę, ale wcale mi to nie przeszkadzało. I Bu chyba też nie, skoro potrafił ją rozśmieszyć nawet komunikat: Bu! Masz raka. Na całe szczęście Jezus opowiadał kurwa kawały, więc nie musiałam się obawiać o to, że Bu przestanie się nagle śmiać. Choć i tak mistrzami kawałów są Dawid i Maciek. A mistrzem przynoszenia dobroci w gościnę jest kuzyn Jezusa. Dlaczego odwiedził nas dopiero ostatniego dnia?
A poza tym: graliśmy w stópki i rozgrywki bardzo mi się podobały; Angol pluł leżajskiem. Dobrze, że ocaliłam tyle, ile mogłam; u kumpli Majstra było na pewno więcej, niż pięć gram. A skąd to wiadomo? Bo Majster tak ładnie wygląda; daliśmy się ograć w gigantyczne szachy przez bandę dzieciaków; pod Biedronką toje wyrastają na zawołanie i nawet mają papier; wymiana koszulek z Żoną, tak jak i pozowanie z nią do zdjęć (gdziekolwiek, nawet na wzgórzu ASP) jest zajebiste, choć i tak najlepsze koszulki ma zdecydowanie Grizzly, aż się dziwię, że nie ukradłam tek z grafiką Baizley’a, może dlatego, że Grzesiu tak ładnie wykrzyczał moją ksywę?; zabawa w wet willy’ego była fajna, chociaż niekoniecznie musiałam ją rozdziewiczać; Kfasu zrobił mi takie coś, że do teraz mam traumę; Mikele mnie pamiętał, jak go niekoniecznie od razu; nie udało mi się zobaczyć waltorni, ale Acidolę owszem; miło było dwukrotnie natknąć się na rodzynków z mojej uczelni, tak jak i na Ejsida, który nie pamiętał Dławidła; Dławidło tradycyjnie przywiozło genialnego murzynka i dostała maszynkę w sam raz do robienia zastruganej waginy; tekstowo rządził Charlie i słowa: wydupiaj! i zjebaaaaaaeś!; muzyczną poprzeczkę tegoroczny wood ustawił bardzo wysoko, nie tylko na dużej scenie.
Uffff, zmęczyłam się tym pisaniem i wspominaniem. Więcej mi się nie chce:P Tym samym kończę, dziękując wszystkim Kołkom, Niekołkom i Prawie Kołkom, bez których Woodstock nie byłby Najpiękniejszym Festiwalem Na Świecie! Wiecie, że to Wy, a dopiero potem pozostałe 700 000 ludzi tworzycie tą niesamowitą atmosferę :*
Na koniec chcę uwiecznić fakt że Brudnica została ochrzczona Ostatnim Przyjaznym Domem w drodze na wschód (a nawet była krzywa wieża w Brudnicy) a Kapitan Morgan zajął z miejsca wysoką pozycję w rankingu ulubionych szczurzych knajp.
PS wiecie, jak ciężko się pisze z wybitym kciukiem? bo automatycznie się go trochę usztywnia, a to boli :P
| || Andrzej ||
|
| oj tam oj tam ;P |
|| brak www || data: 26/09/roku pańskiego 2011 13:50:47
aclb239.neoplus.adsl.tpnet.pl || IP: 83.10.103.239
|
| || ja ||
|
| I o to chodzi! Nawet, jeśli wpadasz tu trochę ponad miesiąc od napisania notki :) |
|| brak www || data: 24/09/roku pańskiego 2011 00:49:04
brak hosta || IP: 80.50.131.150
|
| || Andrzej ||
|
| Popłakałem się ze śmiechu nawet bez kurwa kawałów! :D Dobre! :) |
|| brak www || data: 21/09/roku pańskiego 2011 19:04:37
klient-88-135-173-157.StrefaWiFi.kolnet.eu || IP: 88.135.173.157
|
| || ZZS ZajebiścieZadowolonySzczur ||
|
Bu, ja też nic a nic z kawałów nie pamiętam (w sumie to normalne), ale kij z tym, pamiętam tylko jezusowe kurwy, ale tego śmiechu nie zapomnę do końca życia!
I też myślę, że dobrze się stało, jak się stało :* |
|| brak www || data: 13/08/roku pańskiego 2011 22:25:54
brak hosta || IP: 80.50.131.150
|
| || bu ||
|
Ja tych kawałow nie pamiętam! bol brzucha ze śmiechu- owszem!:P
Najlepszy z Woodstocków!
I ja się pewnych rzeczy na woodstocku nie spodziewalam, ale za to bardzo mi jest miło że się stało jak się stało :* |
|| brak www || data: 13/08/roku pańskiego 2011 13:54:19
77-253-251-167.adsl.inetia.pl || IP: 77.253.251.167
|
|