Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Cudowny sen ten niechaj spełni się!

szczurza norka

Cudowny sen ten niechaj spełni się!

Jak na czasy okołosesyjne przystało, dzieje się wiele a blog musi zostać w końcu zaktualizowany. Inaczej zapomnę jeszcze więcej, niż do tej pory. A byłaby wielka szkoda!

ZaczęŁosie od WOŚPu w Myślenicach, gdzie zostałam pomylona z moją siostrą, dowiedziałam się, co w okolicznej trawie muzycznej piszczy a nawet gra i po Miszczosku powspominałam stare, dobre czasy, przenosząc się z MDKu na sok żurawinowo-bananowy i poszerzając grono obecnych o Agę, Wojtka i Dawida. Sobota minęła więc miło, ale bardzo spokojnie. A przynajmniej w porównaniu do niedzieli. Bo w niedzielę był ogień z dupy! Wybrałam się z Żoną, co by mogła posłuchać Plagiatów na żywo, a że w pociągu dzieliłyśmy przedział z pewnym bardzo dobrze wychowanym chłopcem i nie wypiłyśmy zabranego piwa, stwierdziłyśmy, że po koncercie możemy oddać krew. I to jest bezpośrednia przyczyna mojej koronacji, schodowego zaginięcia i wyrazu tryumfu na twarzy mojej Żony za każdym razem, gdy opowiada, że ona pamięta, a ja nie. Ale nie chcę samą moją osobą jedynie przyćmiewać fantastyczności tego wydarzenia, bo przecie i tak poza tym wiele się działo. A Chmura przewidział moją niedyspozycję, podtykając mi butelkę zwrotną! A potem jeszcze z Izajaszem wyprorokowali The Offspring (na na nanana na na nanana!). Pan mój znalazł połowę Komandosa, Paweł otworzył woodstockowe piwo i było tak cytrusowo... :)

No, idźmy dalej. Podzielę się z Wami odkryciem: mam nowe ulubione miejsce w Krakowie. Jest to Jama Michalika. W ramach doedukowania się, poszłyśmy tam z Martą na herbatę z rumem i od tamtej pory nie mam oporów przed wydawaniem 9 zł na piwo (od czasu do czasu ma się rozumieć). Zachwycona kolorystyką, witrażami i rękopisami spędziłam tam bardzo miłe popołudnie, a parę dni później fantastyczny wieczór, już z Alą i Gośką. Mało, że kamera nas obserwowała, to jeszcze na ścianie był krzyż a w cukierniczce oprócz zbrylonego cukru - śmieci! Chociaż nie odkryłybyśmy tego, gdyby nie plastikowo-śmietanowy wyrób czekoladopodobny Z BIEDRONKI. A mówiłyśmy Ali: zamów sobie bażanta, to ona nie. Skończyła więc z herbatą z samoprzesuwającym się rumem. Ot i cała historia. A że takiego wieczoru się nie zapomina, dzień później spotkałyśmy się znowu, tyle że już u Ali. To była pierwsza część b4 przed koncertem Behemiota i Blindead. I była ona bardzo dobra! Ale szybko zadzwonił Majstru i okazaŁosie, że już na mnie czekają. Ach, stare, dobre miasteczko! Przy okazji powiększyłam grono potencjalnych znajomych koncertowych i załatwiłam sobie na przyszły tydzień dostawę wina grochowego. Zobaczymy, co z tego wyniknie. Sam koncert natomiast... No cóż. Gdybym dała za niego 40 zł, to czułabym się zawiedziona. Ale za 15 nie mam na co narzekać (mówię tylko o stronie muzycznej, bo towarzyskiej nie mam zupełnie nic do zarzucenia). Odkryciem był dla mnie koncert zespołu Morowe, a znalazłam się na nim z Żoną w sumie przypadkowo. Oj, lubię takie przypadki! Klimat fantastyczny, mroczny, zupełnie jak z horroru czy koszmaru sennego. Potem Blindead, wiec komentarz chyba jest zbędny. Bardzo mili panowie byli dookoła, więc jedynym moim zmartwieniem było to, że koncert był jak dla mnie za krótki. A potem Behemoth i szczerze mówiąc ani koncert słuchany i oglądany spod barierek ani z końca hali mnie nie zachwycił. Ciekawość zaspokoiłam, ale usatysfakcjonowana nie byłam. Ale przy okazji spotkaŁosie kilku znajomych, więc i tak absolutnie nie żałuję, że na ów koncert się wybrałam. Zwłaszcza że jeszcze potem after u Żony, znikający szpinak, naruszanie ciszy nocnej  i takie tam. Dobrze, że grochowy gość nie znał zabawy w stawiani piwa, gdy się mówiło to samo, bo matko z córką! chyba musiałabym bić się o piwa więcej razy, niż wypadał mi telefon.

A parę dni wcześniej z Dziwadłem odwiedziłyśmy Paletki w celach lazaniowych i śnieżnych. Przy okazji połamaliśmy sanki i to zupełnie bez mojego udziału, robiliśmy śnieżne zapasy i bałwana z beretką na głowie. A do tego trzeba było ukraść śnieg! Skończyło się na szczęście bardzo pozytywnie i gruszkowo. Żyć nie umierać :)

I póki co to chyba tyle. Zakończę może opisem jednego epizodu z mojego dzisiejszego snu: otóż śniło mi(ło)się, że rozmawiałam z ludźmi przed jakimś koncertem i wspominaliśmy LochNess. I kiedy wyraziłam moje niezadowolenie z powodu zniszczenia Lochu, ktoś powiedział mi, że przecież Loch został zburzony, racja, ale na jego miejscu ma powstać nowy, a właściwie to że już powstał i za niedługo otworzą go ponownie. I że teraz będzie większy, lepiej urządzony i inaczej zaprojektowany, więc nie będzie przeszkadzał okolicznym mieszkańcom podczas koncertów tak jak kiedyś. O, żeby tak ten sen się spełnił! 


szczur 23/01/roku pańskiego 2012 12:06:54 [Powrót] dorzuć coś od siebie


|| ja ||
Ja o niczym takim nie słyszałam. Może to proroczy sen?:D
|| brak www || data: 23/01/roku pańskiego 2012 21:31:23
brak hosta || IP: 80.50.131.150
|| Prorok ||
O tym Lochu to Tobie się to śniło? Nie słyszałaś nigdy o tym wcześniej? oO Swego czasu były właśnie takie plany. Że ma być nowy, podziemny z jakimiś poziomami dwoma czy cos w ten deseń. ALe ile z tych planów pozostało to nie wiem. No i czy miejscówka byłaby zachowana też nie pamietam :P
|| brak www || data: 23/01/roku pańskiego 2012 17:07:03
akc87.neoplus.adsl.tpnet.pl || IP: 83.26.6.87
|| ja ||
Dokładnie to, o którym myślisz i nawet od dokładnie tego kogoś, komu kiedyś pisałaś na last.fm, że grochówka jest w pytkę :D
|| brak www || data: 23/01/roku pańskiego 2012 13:51:13
brak hosta || IP: 80.50.131.150
|| siur ||
Nie pamiętam kiedy ostatni raz jeździłam na sankach! Chyba w liceum. Chyba.

Wino grochowe to takie, o którym myślę? :)
|| brak www || data: 23/01/roku pańskiego 2012 13:11:19
public37275.xdsl.centertel.pl || IP: 79.163.145.155