Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
nie-mam-nazwy *szczurza norka - blog4u.pl

szczurza norka

Antidotum.

Ogrom spraw przytłoczył ciut szczura. Badania, o których ostatnio czytałam, coś w sobie mają. Otóż wyimaginujcie sobie, że podobno człowiek najczęściej właśnie we wtorki, ok. godziny 11.35 uświadamia sobie, jak wiele obowiązków czeka go w nowo rozpoczętym tygodniu. Jest na to niezawodne antidotum: zielona trawka (pieprzone déjà vu?!), panna Walska i dęby. A właściwie mocne wyroby z dębów, jak sugeruje nazwa. Z tym, że to roboty za człowieka nie odwali, co tu dużo mówić. Ale tak czy inaczej antidotum nie zostałoby odkryte, gdyby nie megaciężkie, a jeszcze droższe notatki ze współczesnej. Na szczęście aurę łagodziły zapachy sephory^^.
A cofając się odrobinę wstecz, muszę powiedzieć, że picie zboża, rodzynek, miodu i cytryny jest zacne, granie w orkiestrze na sześć dziurek niecne, a wygłaszanie złotych myśli o arafatkach ('Albo w te, albo we w te, albo druga arafatka') lub ościach to niezastąpiony sposób na spędzanie niedzielnych popołudni. I powiem jedno: wolę takie popołudnia, w doborowym, kołkowym towarzystwie, niż jakiś koncert, o!
A na zakończenie (bo będzie krótko dziś, ze względu na uciekający czas) wspomnę, że Rozmus fajny jest on jest xD i mam to szczęście (a przynajmniej póki co tak myślę), że moja trzecioroczna i heavymetalowa przyszłość, o ile jej doczekam, będzie się z nim wiązać. A dziś Rozmi opowiadał nam o stosunkowo nowej polskiej sekcie Radio Maryja i o tym, że pomyślał: 'Nie będę się wychylał' więc się schylił.

© by szczur 28/04/roku pańskiego 2009 23:06:01 [komentarzy 4] dorzuć coś od siebie

krótko i węzłowato ;p

Motyw zielonej trawki pojawia się u mnie coraz częściej. Jak na ironię, żeby posiedzieć sobie na owej trawce w zacnym towarzystwie, jeżdżę... do Krakowa. Mam nadzieję, że równie stałym motywem stanie się pingpong:D a i tabaka dla księżniczek też mogłaby jeszcze się kiedyś pojawić... ^^
I teraz życiowe rady: pamiętajcie, że Redds zdradza. Redds powoduje dyskomfort psychiczny. Redds ostatecznie może przyczynić się do wyrzucenia Was z ogródka Klubu Studio. Ale co tam! o ile piękniej jest siedzieć na zielonej trawce, z Kołkami najwyższego szczebla, Alą i Dziwadłem, które potrafią rozbroić tak totalnie i tak kapitalnie, że nóżki opadają, a szczur się wzrusza. Bardzo, bardzo za to dziękuję:*
Niestety przyziemne potrzeby przesłoniły na chwilę wszystkie uczucia, przez co miałyśmy pokojową przygodę w akademiku bez znajomego papieru, a potem pekaes przyjechał za szybko... Ale cóż. Weekend trwa, Ala przysposabia się do przyjazdu, jutro zielona trawka znów zawita w szczurzym rozkładzie dnia, więc nie jest źle! A co będzie potem, nieważne.

© by szczur 25/04/roku pańskiego 2009 18:47:24 [komentarzy 3] dorzuć coś od siebie

Rebus hydrauliczny.

Niedawno miałam sen. Śniło mi się, śniło, że byłam na Woodstocku. Wszystko było tak jak ostatnio, z tą małą acz wielką różnicą, że zamiast Dziwadła była Ala. I kiedy wracaliśmy (wszyscy razem jednym pociągiem, jak to możliwe?) zorientowałam się, że nie kupiłam sobie koszulki. To było straszne ;p Że też nawet we śnie muszę czuć się jak skończony kretyn...
Bo na jawie też mądrością nie grzeszę. Widać, że naprawdę to szczur jest blondynką, o czym przypomniały mi ostatnio obejrzane, dość stare zdjęcia xD Na dowód zdezelowanego umysłu przytoczę małą scenkę rodzajową: mijam Mateczny, widzę bilboard: REBUS HYDRAULICZNY. Pod spodem faktycznie, rebus: BRO + zdjęcie dorodnego dzika. I co pomyślał szczur? browar. Stanowczo to wpływ środowiska. I tęsknota za kulturalnym, towarzyskim piwem.
Łi. Ale że jestem nieco zdrowotnie osłabiona, trzeba mi kilka rzeczy wybaczyć, zwłaszcza że znów muszę między różnymi jak najbardziej kulturalnymi wydarzeniami wybierać, z czym nie czuję się najlepiej. A po lekturze Lalki przyszło mi do głowy, że powinnam zalecić sama sobie kwartalną dietę. Choć dolegliwości różnego rodzaju przechodzą mi chyba wraz z wiosną same:D
Ale ale, ten sen woodstockowy, o którym tam gdzieś na początku mówiłam (uwaga! będzie budowa klamrowa!), na pewno nie śnił mi się przypadkowo. To był przedsmak i zapowiedź niebieskiego, czteroosobowego namiotu! To kiedy jedziemy na łuctok? ;>

© by szczur 23/04/roku pańskiego 2009 16:47:25 [komentarzy 5] dorzuć coś od siebie

"Zachwycone gdańską szafą i lirą korbową..."

Szczur z Szymbarku wrócił i jest bardzo kontent^^. Kontent jest również dlatego, że wiosna krakowska po przerwie świątecznej mile mnie zaskoczyła i ucieszyła mnóstwem zieleni, kwiatów i zapachów oraz dlatego, że wie już (po tak długim czasie studiowania!), dlaczego w niektórych czasownikach czasu przeszłego forma męska jest dłuższa od damskiej (np. wyszedł i wyszła)^^.
Tak więc pozytywnie naładowana udałam się w kierunku południowo-wschodnim, aby nie dać Ali tak zupełnie od siebie odpocząć, a przy okazji znów podsłuchać, o czym szumią wierzby. Ale w czwartek nic nie usłyszałam, bo przyjechałam za późno. Za to odbyły się dwie rozgrywki pingpongowe (nie grałam od 6. klasy podstawówki! xD), kiedy to szłyśmy z Alą niemal oko w oko, a nawet nos w nos. Na szczęście, mimo rozkojarzeń różnego typu, zwłaszcza typu wielkopiątkowego, zakończyłyśmy remisem w setach. Ja musiałam dać jej jakąś satysfakcję, bo inaczej kto wie, może Ala wywaliłaby mnie z domu i gdzie bym spała? Ala musiała też trochę zadowolić mnie, żeby ewentualnie miała jeszcze z kim kiedyś pograć, więc remis był wyjściem idealnym.
Piątek też nie zaowocował podsłuchaniem, o czym wierzby szumią. Za to zwiedziłyśmy Biecz, pooglądałyśmy gdańska szafę i lirę korbową, orżnęłyśmy Muzeum Ziemi Bieckiej o 8 zł i złożyłyśmy podanie o wystawienie nam dokumentu (hmmm... jak on się nazywał?), stwierdzającego, że jesteśmy trzeźwe, spokojne, nienarażające się i cnotliwe. Tyle oszustw w jednym zdaniu! Ale żeby stwarzać takowe pozory, wieczór spędziłyśmy grzecznie na oglądaniu filmów, przegryzając wiśniami, niekoniecznie takimi grzecznymi. Ala o mało nie połknęła wtedy swojego serca. Na szczęście się powstrzymała ;) I dobrze zrobiła, bo inaczej nie mogłaby w dzień następny przyczynić się do posadzenia nowych, ( w przyszłości) szumiących wierzb! I tak gdy sadziłyśmy, usłyszałam, o czym to te drzewa szeleszczą. W sobotę akurat mówiły, że idzie na burzę, idzie na deszcz i miały, skubańce, rację. Burza nie pozwoliła nam dokończyć dzieła, za to widok z góry na nadciągające deszczowe chmury osiadające nad doliną był imponujący^^. Wypełniwszy więc swoją misję mogłam udać się do Krakowa, zabierając ze sobą, oprócz bagażu podręcznego i Jacka Danielsa, Alę. Po drodze dopadła nas wena twórcza, chęć na tabakę i plan na wieczór, który skrzętnie wypełniłyśmy, wieńcząc atakiem niekontrolowanego śmiechu, wywołanego po części zbożem, miodem i rodzynkami. A potem potem dostałam jeszcze życzenia z powodu procesu starzenia się. Lepiej późno, niż później:D
Jak więc widać na załączonym obrazku szczur nie nudził się, bo nie miał kiedy i ma nadzieję, że potrafiliście równie przyjemnie i pożytecznie zaplanować swój czas;p

© by szczur 19/04/roku pańskiego 2009 09:53:18 [komentarzy 2] dorzuć coś od siebie

Obdachlos Klaus

Święta się skończyły, a szczur się martwi. Martwi się, bo:
~vertical chce mu chyba wymigrować na amen
~autko to podzwania, to się psuje
~jutro trzeba wrócić na uczelnię i zmierzyć się z jerami na gramie historycznej i obdachlosen Klaus na dojczu.
Tak sobie myślę, że dziś mój szczurzy nastrój jest wprost idealny do napisania małej litanii gryzoniowych zmartwień. Na Wasze szczęście wolę przepić wszystko jakimś aromatycznym rooibosem, zagłuszyć HellWoodem i oddać się w objęcia pana Prusa. Bo szczur sobie postanowił: żadnych Pilipiuków, żadnych Piekar, NICZEGO, dopóki nie przeczyta Lalki. Po raz drugi w swojej życiowej karierze. Ale że już wolę Prusy nad Sienkiewicze, więc przynajmniej mam złudne poczucie dokonanego wyboru.
Na całe szczęście szczur jutro na uczelnię wraca i już jutro po południu z zajęć się zrywa, by podążyć na południowy wschód, hen, w stronę Gorlic i posłuchać znowu, o czym szumią wierzby ;)
A jedyne, o czym teraz marzę, to żeby móc się położyć na trawie, o niczym nie myśleć i obserwować nocą niebo. Tak rozgwieżdżone, jak podczas pamiętnego zimowego wieczoru, kiedy padło stwierdzenie, że można by u mnie wybudować obserwatorium...

Rozmarzony szczur żegna więc gawiedź, życzy klawego weekendu i podśpiewuje pod nosem hunterowego Ducha Epoki, o! ^^

© by szczur 15/04/roku pańskiego 2009 17:38:35 [komentarzy 1] dorzuć coś od siebie

Horror.

Skok. Zwrot. Próba ukrycia. Nerwowe rozglądanie na boki. Czmychnięcie wzdłuż krawędzi. Błysk zdrowych, ale ciut pożółkłych zębów (może gdyby zaprzyjaźnił się bliżej z kostką wapienną...?). Tak wygląda próba wyciągnięcia Bimbera z klatki w celu owej klatki wyczyszczenia. Ostatecznie Bimber też człowiek i jak każdy szczur zasługuje na porządek. Co ciekawe, o jego czystość w najbliższym otoczeniu dbam bardziej, niż o czystość w moim... Nieważne xD
Udało mi się dziś w końcu złapać księdza. Filharmonię polecił. Obiecuję rozważyć.
A poza tym siostra zajęła w kuchni moje miejsce przy mikserze i piekarniku. Śmiać się czy płakać?;p To jej wypieki (no dobra, jeden wypiek, bo do wykonania sernika mama nie dopuści nikogo. NIKOGO) będą zdobić świąteczny stół.
W ogóle zorientowałam się, że ostatnio żadnych niusów z uczelni tu nie było. Więc serwuję: dialog, a właściwie polilog (Siur, zapamiętałam to słowo!) na współczesnej:
(A)-Bohater był, że tak powiem... świniobijcą
(B)-Świniobójcą raczej
(C)-Rzeźnikiem po prostu.
Po naszym popisie i uspokojeniu szalonego śmiechu doktor Rozmus, a właściwie Łozmus, powiedział, że skoro jutro (czyli w środę) mamy dziekańskie od 12.00, to on nas już dziś puści pół godziny wcześniej, bo mu tylko święta w głowie. O, Alleluja;p Teraz tylko trzymać kciuki, żebym wylądowała u niego na seminarium. Ooooo, trzymać kciuki!

No i kurde! Bo są już tacy- muszę się wyżalić, muszę!- którzy mogą se sobie posłuchać pierwszej świeżości Huntera, a szczur se nie może, no!

© by szczur 10/04/roku pańskiego 2009 21:14:53 [komentarzy 4] dorzuć coś od siebie

Ufoludki.

Wczoraj czułam się... winnie*. Bo były szczytne toasty, kocyk na zielonej trawce (to mój ulubiony motyw ostatnio: nic tylko zielona trawka i zielona trawka!), truskawki (sic!) i czas pod gołym niebem dopóty, dopóki sprawy najwyższej wagi nie skłoniły mnie i Ali do opuszczenia naszej przepięknej i tradycyjnej już miejscówki. Poza tym był śmiech aż do łez i bólu brzucha. Powód? ufoludki ratujące ludzką (i króliczą) rasę przed zagładą. Dokładniej: Świetny film rodem z jułesej z NAPRAWDĘ nieprzewidywalnym zakończeniem. Dokładniej: Zapowiedź. I Nikolas Kejdż z trzęsącą ręką i w iście amerykańskim rozkroku. Choć, gdyby się dłużej nad wszystkim zastanowić, to może chodziło o katharsis? Bo tak zaiste podziałało:D
W ogóle wczoraj nie było chwili, żeby szczurzy, stary (kurde!) pyszczek się nie śmiał. I ludzie zadbali o to w najmniejszym szczególe: Chemik od samiuśkiego rana, a Siur to nawet od północy, potem przyłączyli się inni, potem zaniemówiłam totalnie i na długo (a stan to u mnie rzadki), a to za sprawą ludzi na fbl (gdybyście mnie wtedy widzieli, pomyślelibyście zapewne, że zwariowałam, a wszystko dlatego, że się wzruszyłam i zszokowałam i zaskoczyłam naraz), a jeszcze potem (a i wcześniej, bo przecież Historia Kołków W Płocie była!) stałam się muzą mojego Pana, który wykonał dla mnie specjalnie utwór muzyczny, nie roniąc żadnego HEJ!
Matko z córką. Ja chcę więcej takich dni! I bardzo, ale to bardzo bym chciała, żeby spełniła się choć maleńka cząstka tego, co wczoraj usłyszałam bądź przeczytałam. Bardzo bardzo!
Wszystkim za wczorajszy dzień z całego serca dziękuję:*

A dziś był spacer z kaczorami, we don't need the water (ach, ta kobieca przewrotność!), porządki w szafce (10 butelek po wódce. Każda inna xD) i gonienie za księżmi. Wszyscy uciekli xD
Na koniec mam pytanie: czy ja naprawdę chodzę na tak wiele koncertów?!

*winnie- bardzo przyjemnie, między innymi z powodu wina xD

© by szczur 9/04/roku pańskiego 2009 22:16:59 [komentarzy 2] dorzuć coś od siebie

Banan na twarzy.

Słońce, złotokłose, od czasu do czasu jakieś miłe smsy a miłych słów mnóstwo, piękny plan dnia z miejscami na spontan, Caliban i Volbeat na Woodstocku, wolne od uczelni i banan na twarzy. Tak się dziś ma finalistka. Czego chcieć więcej?

© by szczur 8/04/roku pańskiego 2009 11:05:41 [komentarzy 4] dorzuć coś od siebie

Heavy Folk Nieestetyczny.

Zielona trawka, promienie słońca, idealne towarzystwo, piwo... Brzmi idealnie? Ha, tak szczur spędził piątkowe popołudnie:) Piękne, wiosenno-letnie warunki spożytkowałam z Alą, a potem i z Dziwadłem oraz Martyną. Byłyśmy nawet tak wytrwałe w tym, co robiłyśmy, że siedziałyśmy auf grunen trawken jeszcze długo po zachodzie słońca. A że po drodze przewinęło się trochę piwa, a potem i tanie wino, które okazało się być nie tak tanie, mimo że w kartonie (burżujskie 7,50! I taaaaaaaaaka kolejka, w której stało Dziwadło!), ale to dlatego, że zawierało wszystkie potrzebne aromaty i barwniki no i było w opakowaniu z Tetrapaku, który chroni to, co dobre, to swoją drogą. Strasznie to zdanie się złożyło, ale cóż. Nasza sytuacja na szczęście nie była taka złożona:D My po prostu czekałyśmy sobie na Żywiołaka. I czekać się opłacało! Ale i tak, zanim koncert nastał, kołki się natabaczyły (peach&love), powspominały z Majstrem Woodstock i zajmowały podłogę w Żaczku. A potem nastał koncert i wielka, pogańska zabawa. W końcu Żywiołak zagrał w Krakowie tak, jak na Żywiołaka przystało. Szczur konkretnie się wyszalał, wykrzyczał i wybawił. Nie mam żadnych wątpliwości i mówię to z pełnym przekonaniem, że Żywiołak to jeden z tych zespołów, który o ile z płyty brzmi bardzo dobrze, o tyle na żywo jest powalający. Takiż to energetyzujący, szaleńczy heavy folk nieestetyczny. No.
A potem był piwny after dziwadłowy, z Gorillazem, biciem rekordów życiowych przez Alę, metafizycznymi rozmowami i poranną kłótnią o czekoladę;p
A teraz szczur siedzi i ma po tym wszystkim chrypkę i niesamowitą ochotę na Wooda. Zwłaszcza, że Siur dołożył do tego coś od siebie: powiadomiła mnie bowiem, że na pola kostrzyńskie zawita Guano Apes:) A najgorsze jest to, że zamiast trwonić czas na różnego typu rozrywki czy marzenia, powinnam siedzieć i bratać się z Sienkiewiczem, Stasiukiem, bądź ewentualnie starą szafą i Narnią. Ale jak, kiedy taka pogoda za oknem, takie wydarzenia za mną i takie perspektywy przede mną?!
W takim oto stanie zawieszenia kończę, życząc miłego popołudnia i śpiewając pod nosem:
'Wiosna, cieplejszy wieje wiatr,
Wiosna, znów nam UBYŁO lat...'
PS Cytat z Opowieści z Narni:"Dziwny napój nie przypominał niczego, co pił kiedykolwiek przedtem: był słodki, pieniący się i gęsty, a po wypiciu ciepłu rozchodziło się momentalnie po całym ciele.' Czy Edmund nie wiedział, że pije grzane piwo z sokiem imbirowym?

© by szczur 5/04/roku pańskiego 2009 09:48:10 [komentarzy 3] dorzuć coś od siebie

Trzej wierni przyjaciele.

Nie zważając na piękne promienie wiosennego słońca i pozytywną energię emanującą z przyrody, dziwnystan dopadł szczura. Dopadł, i nie chce opuścić. Głupek. Na szczęście dziwnystan czasem zasypia leniwie, a szczur może cieszyć się zapachem wiosny, prima aprilisem i wielkim odliczaniem. Bo wczoraj zsumowałam co nieco i cała prawda wyszła na jaw! Jeszcze 120 dni do Woodstocka, 68 do Slipknota (ha! bilet już przyszedł!:D), a 58 dni na uczelni (bez weekendów) do... sesji xD
Ogólnie rzecz biorąc nadal tułam się między uczelnią a domem, zahaczając o spacery na błoniach, Oko jelenia i gorzką czekoladę. Leń mój na tyle się rozwinął, że nie oddałam na czas dokumentacji z praktyk (na co złożył się nie tylko leń, ale i moje niedoinformowanie, mea culpa) i Andzia wpadła w, delikatnie mówiąc, stan niezadowolenia. Efekt? muszę odrobić 20 godzin zajęć opiekuńczo-wychowawczych. Ciekawe kiedy. Dzwinystan i leń siedzą teraz w kącie razem z moim diabłem stróżem i śmieją się w kułak. Życie. Najlepsze, że zamiast się czymkolwiek przejąć, wypożyczyłam sobie Świetlickiego, zakupiłam bilety na Żywiołaka i niecierpliwie czekam na piątkowe wino.
A, właśnie. Włączyła mi się funkcja edukowania moich drogich Czytelników. Powiem Wam, że Wiesław Myśliwski, dwukrotny nasz laureat nagrody Nike, autor "Traktatu o łuskaniu fasoli" na przykład, pochodzi stąd, skąd i Wino Marki Wino. Z Dwikóz pochodzi. Skubaniec^^. Podejrzewam, że będzie to jedyna wiadomość, jaką mój mały, szczurzy móżdżek przyswoi na egzamin ze współczesnej. I jeszcze małe co nieco o Lecu
Dobra. Nie mam dziś żadnej, ale to żadnej myśli przewodniej, nic a nic, co dogłębnie chciałabym Wam przedstawić. Wiosna wymiotła mi z głowy wszystko, pozostała tam tylko leniwa senność i moi trzej wierni przyjaciele, z diabłem stróżem na czele, których głosy są tym dobitniejsze, bo odbijają się w tej pustce głośnym echem. Pozostaje mi więc pożegnać Was i przypomnieć, że oto właśnie zaczyna się najpiękniejszy miesiąc w roku akademickim (nie wliczając wakacji, wiadoo^^)

© by szczur 1/04/roku pańskiego 2009 16:17:22 [komentarzy 4] dorzuć coś od siebie