Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
nie-mam-nazwy *szczurza norka - blog4u.pl

szczurza norka

Nota z pizzeriami w tle.

Szczur powoli wraca do świata żywych. I przy okazji, jak stwierdziło Dziwadło, do świata pijących. Mogę spać 6-7 godzin, mam czas, żeby dostarczyć organizmowi niezbędną codzienną dawkę muzyki, znów robię sobie obiady (a nie późne błyskawiczne kolacje, które przyjmowały zazwyczaj postać zjedzonej na szybko kanapki z byle czym albo zupki z torebki, bo to mało, że szybkie, to jeszcze ciepłe). Ale się cieszę :)

W sumie to już zeszły tydzień zwiastował takie miłe wydarzenia. Bo o ile całe wakacje minęły bez koncertów w klubach, tak październik w nie obfituje. Nie minęło parę dni od Acidów, a tu trzeba było świętować dwudziestopięciolecie Huntera, na którego bilety kupowałam... w pizzerni. A po koncercie z zaangażowaniem wyszukiwać coraz to nowe nocne sklepy, jakby nie można było kupić na raz tych czterech win. No co to to nie!

Natomiast teraz znów wracam do fiszek. Nie pomogą ochy i achy, żadne westchnienia i narzekania, bo kurde, to miało być zrobione do października. Ale za to jak już skończę, to chętnie napiszę artykuł (minimum artykuł! może wyjdzie nawet z tego większa rozprawa, albo praca badawcza!) o wpływie robienia fiszek na wzrost oglądalności polskich seriali. Bo jak się tak siedzi i robi te małe rybki, robi, robi, robi, to aż się nie chce słuchać wtedy za dużo muzyki, żeby ona się przypadkiem potem nie zaczęła z tym kojarzyć. No to w tle fajnie sobie puścić jakiś serial, bo na to nie trzeba patrzyć, wystarczy słyszeć, a przy okazji nie ma się poczucia, że aż tak bardzo monotonnie i bezsensownie spędza się czas. Takim oto sposobem jestem już przy 166 odcinku pewnego tefałenowskiego serialu, którego tytułu nie podam, bo się wstydzę :P Tak czy inaczej: każdy medal ma dwa końce, więc sobie mogę, a co.

Na koniec: Chmur, możesz być ze mnie dumny. Dzwoni do mnie ostatnio jakiś obcy numer, co ostatnio bardzo mi działa na nerwy, bo przeważnie to ktoś z play, więc odebrałam: Dzień dobry, pizzeria Pomyłka, słucham. Głos w telefonie: Dzień dobry, pani Marzeno, tu dyrektor Zespołu Placówek Oświatowych w Rudniku. Może pani rozmawiać? -.-'

Dobra. Odmeldowuję się i z niecierpliwością czekam na Was, Piraci! :)


szczur 25/10/roku pańskiego 2011 20:27:03 [komentarzy 2] dorzuć coś od siebie

Pa pa pi kukukukukułki!

Kiedy wcinałam wyborczą krówkę (tak, teraz to już nie tylko kiełbasa wyborcza:P), naszła mnie myśl o napisaniu tu czegoś. Wprawdzie trudno przezwyciężyć niedzielną niemoc i niezdolność jakiegokolwiek czynu poza oddychaniem, ale jakoś sobie poradzę. W końcu od jutra zacznie się od nowa harówa, brak czasu i cały ten negatywno-pesymistyczno-szarożyciowy kołowrotek. Pokrótce więc:
Wypad z Żoną udał się wyśmienicie, choć wcale nie był bieszczadzki, ani nawet stołowy, tylko beskidzki. Poszukując atrakcji turystycznych same się nimi stałyśmy (zmarznięte, ale zawsze) i powiem Wam, że to bardzo zaprocentowało! Zwłaszcza, że już wiemy: miłość jest najważniejsza! Oprócz bzykania. Wyjazd cały ogólnie łączy się z machaniem uroczego siedemnasto(?)latka, który podrywał moją Żonę, ale to mnie kojarzył, ze schronami, zimnem, poszukiwaniami, Plagiatami i potwierdzeniem teorii glutów, a w tle przewinęli się też: autostopowicz straszący niedźwiedziami, zagadka kocowo-powrotna (nie mylić z kacową!) i z parówczanką, która była lepsza w wersji kabanosowej.
Ale w sumie to ja chciałam o czym innym. Nawet o niczym szczególnym, tylko tak, o. Chciałam podzielić się piosenką o kukułkach, ale się nie da. Albo uroczym spojrzeniem czteroletniego autystycznego Igora – ale tego nie da się tym bardziej. Mogę jednak powiedzieć z całą pewnością, że Jason Statham nadal wygląda dobrze, a popcorn w kinie jest mega drogi. I że z niemałym zdziwieniem stwierdzam, że stęskniłam się za robieniem scenariuszów lekcji. I że w sumie nie na złe wyszło odwołanie koncertu Behemocza. Bo dzięki temu mogłam wydostać się z dołka, którego próbowałam przespać. Obudził mnie telefon (czy ja mówiłam już, że nie lubię rozmawiać przez telefon?). Ale co to był za telefon! W końcu doczekałam się takiego: ‘Ej, młoda (zwróćcie uwagę na słowo: młoda), bo tak sobie pomyślałem, że przejechałbym się na koncert Acid Drinkers do Bielska, jedziesz? Tylko że tak za niecałą godzinę wyjazd’. Co mogłam powiedzieć, no co? co innego niż: dooobra, przekonałeś mnie? Zwłaszcza, że miałam być pilotką. I pojeździć sobie oplem. I zobaczyć z Siurem, Beavisem, Sylwią, Malwiną, a jak się potem jeszcze okazało – z Młodym i Wojtkiem. Dodatkowy plus – Komandos wyszedł urodzinowo, ja dostałam piwo i cały kufel chipsów i nie musiałam siedzieć w domu i myśleć o tym, że gdzieś tam w Bielsku trwa świetny koncert, a ja siedzę na tym moim Brudnickim zesłaniu. Potwierdza się powiedzenie: Masło jest dobre na wszystko! I jak mnie uświadomił Gruby - mam nie zadawać pytań. Dobrze, nie będę.
Teraz siedzę sobie zadowolona, po całym dniu nicnierobienia, przyjemnie poobijana i nadal ciut przygłucha i myślę sobie, jaki to był piękny zbieg okoliczności. Bo jednak gdy zasypiasz, myśląc o koncercie, który zaczyna się za 4 godziny w mieście oddalonym o 100 km, a nagle budzi Cię zupełnie nierealny telefon z zaproszeniem na ten koncert, to zazwyczaj to tylko sen. Ale stwierdzam, że mi się należało. Amen :P


szczur 17/10/roku pańskiego 2011 01:36:08 [komentarzy 5] dorzuć coś od siebie

Straszydło nocowe.

Październik, październik. Znów październik. Ostatni taki październik. Mam co do niego tak mieszane uczucia, że czuję się zupełnie skoł(k)owana. Co przychodzi mi na myśl o tym miesiącu? Dojazdy, koncerty, znoooowuuuu, uczelnia, House, ludzie, niewyspanie, obowiązki, sardynki, korki, w końcu!, stres, ostatni, kserówki, Bieszczady, pobudki, zwątpienie, brak czasu, miasteczko studenckie. I jak tu nie czuć się rozdartym?

Z praktyk (zupełnie ale to zupełnie mam zamiar pominąć to, co jest nieprzyjemne i doprowadziło mnie wczoraj do płaczu z poczucia bezsilności): nie wiem, czemu niektóre misie mają na obrazkach dupy zamiast pyszczków. Nie rozumiem tego za grosz, ale dzieci okazują wyrozumiałość i udają, że nic się nie dzieje, więc ja też będę tak robić. Poza tym dziecięca logika jest powalająca. A połączona z wyobraźnią daje zaskakujące rezultaty. Żeby nie być gołosłowną, kilka przykładów:
1) - Co to za zwierzątko?
    - Świnia nożna.
    - A jaka to jest świnia nożna?
    - To taka świnia prawie jak piłka nożna!

2) - Jak ktoś ma na ubraniu błoto, to jaki jest?
    - Smutny i błotny.

3) - Będę chodzić po ścianie.
    - A jak to zrobisz?
    - Będę trzymać się ściany!

4) - Co to jest za ptak na obrazku? Lata w nocy, robi huhu!
    - Mrówkojad. (a po namyśle) Straszydło nocowe!

A z jeszcze wakacyjnych wspomnień: Alu, Stefanie Batory vel Kapitanie vel Pasterzu, Laś - dziękuję za żywiecki spontan! Fajnie, że choć na taki wyjazd daliście się namówić, a przy okazji oświeciliście mnie, że krowa móóóóczy przez Ó zamknięte, dźwięczne, niemal jak u umlaut :P Fajnie było patrzyć na niepokojącą dziurę, jeździć w nieznane, szukać kebaba, sikać w wc z widokiem na Jezioro Żywieckie i niemal zderzać się z żaglówkami. Chcę jeszcze! Koniecznie! :)

A teraz, nieumyta jeszcze, marząca o łóżku i ciepłej kołdrze, idę... oglądać nowego House'a. No co jak co, tradycja musi zostać zachowana, póki jeszcze House'a kręcą, a poza tym należy mi się nagroda za Bębenków, ustąpienie miejsca pani w busie, namówienie Picassa na niezwiewanie ze szkolenia bhp i odprowadzenie Joanny na zajęcia, prawda?

PS Nowa płyta Mastodon wymiata!


szczur 4/10/roku pańskiego 2011 22:13:53 [komentarzy 5] dorzuć coś od siebie